26 lutego 2013

156. Nie jestem statystycznym Polakiem i uroki bycia blogerką.

Pierwszy raz w historii bloga mam tak długi tytuł wpisu, jednak oddaje cały charakter dzisiejszego wpisu.
Jak zapewne wiecie statystyczny Polak czyta pół książki rocznie. A ja nie chcę być statystyczna, dlatego postanowiłam, że będę czytać książki i je dla Was zrecenzuję. Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Jaguar mogę dla was dzisiaj zrecenzować książkę  Tammary Webber "Tak blisko..."

Powiem szczerze, że większość książek urzeka mnie dopiero, kiedy dojdę do samego końca i zrozumiem ich sens. Z tą jednak było odrobinę inaczej. Wprowadziła mnie w genialny nastrój już od samego początku, ponieważ jest trochę o mnie. Utożsamiam się z kilkoma bohaterami i bohaterkami tej książki w zależności od tego, który fragment aktualnie czytałam. Nie spodziewałam się tak mocnego rozpoczęcia książki, którego nie chcę wam zdradzać tak samo jak zakończenia. Powiem raczej o środku, bo tam też najwięcej się dzieje. Narratorką jest młoda dziewczyna  i chyba z tego powodu czytało mi się tę książkę bardzo lekko. Miłość i rozczarowanie, które ją spotkało były przewidywalne, lecz to co wydarzyło się później już niekoniecznie. Treść książki najlepiej definiuje cytat z okładki: "Tylko wspólnie będą mieli dość sił, by zwalczyć ból oraz poczucie winy, zmierzyć się z prawdą i doświadczyć nieoczekiwanej potęgi miłości". To naprawdę przepiękna opowieść o miłości przeżyciach młodych osób, które mają zwykłe życie jak większość z nas. Co się jednak wydarzyło, że ta codzienność przerodziła się w coś niezwykłego? Chyba musicie przeczytać książkę, żeby wszystko zrozumieć. Ostrzegam jednak, że to niekonwencjonalne romansidło nie każdemu przypadnie do gustu. Nie będę udawać, że mi nie przypadło, bo ja uwielbiam takie historie.
Autorka wykonała kawał dobrej roboty i dlatego z przyjemnością polecam przeczytać "Tak blisko..." Tamary Webber.


Nie będę udawać, że nie jest przyjemnie być blogerką. Wręcz przeciwnie. Bycie blogerką to ciężka praca połączona z ogromnymi przyjemnościami. Jedną z tych przyjemności widzicie poniżej. Paczuszka pysznych gum Orbit przyjechała do mnie z firmy Wrigley, abym mogła jeść, pić a potem bez przerwy żuć! Czyż to nie jest przyjemne? :) Taki zestaw tylko dla blogerów, ale wy możecie zakupić gumy Orbit w większości sklepów w Polsce oraz odwiedzić stronę http://www.jedz-pij-zuj.pl/, gdzie na pewno każdy znajdzie coś pysznego do żucia dla siebie. Jak widzicie moimi faworytami są wiśniowe gumy w listkach, a wasze? 


28 komentarzy:

  1. Chyba będę musiała przeczytać tę książkę !
    orbit mmm...:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Smacznego Patka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojj, ja myślę, że raczej nie jestem statystycznym Polakiem, tyle już książek przeczytałam od początku roku, że powinno mi wystarczyć do końca zycia ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gumy <3 I tak najlepsze były KULKI!

    http://dziennikniezrozumianej.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Koniecznie muszę przeczytać książkę! Bardzo mnie zaciekawiłaś i ten tekst ze strony książki... może być ciekawe :))

    OdpowiedzUsuń
  6. ja kocham orbitki w każdym wydaniu ! :)
    ja tez nie jestem statystycznym Polakiem, książki to moje drugie życie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki Tobie wiem, że plany kupienia tej książki są podstawne i warto na nią uzbierać kaskę ;)

    moje też wiśniowe ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiśniowe najlepsze!;) Po książke sięgne na pewno;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Rowniez nie jestem statystycznym Polakiem i jestem z tego dumna ;]

    OdpowiedzUsuń
  10. To ja też nie statystyczna jestem:))czytam książki w całości i do tego bardzo je lubię:)))a moja córka to w ogóle maniaczka książkowa:)))Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  11. orbit- uwielbiam!
    http://zielonookaszatynka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. bardzo fajna książka ;)czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Orbit gumy są najlepsze;)
    Dziękuje ci Kochana za miłe słowa;)) ;*
    Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  14. Gumy do żucia - mój nalóg:p

    OdpowiedzUsuń
  15. świetny blog i notka :)
    zaobserwowałam i liczę na to samo z Twojej strony :
    http://my-secret-dreamx3.blogspot.com/

    Pozdrawiam,A ♥

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale orbitek:D Wiśniowych nie próbowalam;o

    OdpowiedzUsuń
  17. bardzo dobrze, że nie jesteś statystycznym Polakiem i czytasz książki. ja też czytam, nie wyobrażam sobie życia bez nich. chociaż przez szkołę, pracę i zaliczenia nie mam na to zupełnie czasu, ale gdy mam wolne, książka odrazu ląduje w mojej ręce.
    kurczę, czemu ja jestem tu w Irl i nie mogę pójść sobie normalnie do księgarni i kupić tej książki, którą zrecenzowałaś?;/ ehh. wydaje się być ciekawa. :) już sam tytuł i okładka by mnie zachęciły, chociaż nie oceniaj książek po okładce :D ale ja często tak robię :D
    weź mi ją pożycz, z chęcią przeczytam ;))

    OdpowiedzUsuń
  18. ja też lubię gumy! Tylko te tradycyjne miętowe:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Orbitek nic nie przebije :)
    Z twojej recenzji wnioskuje, że to świetna książka, więc postaram się ją kiedyś przeczytać ;)
    http://only-in-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. http://joannaklimek00.blogspot.com/ ------- zapraszam A blog super :D Bardzo przypadł mi do gustu będę go odwiedzać codziennie. MOgłabyś mi zaobserwować ?

    OdpowiedzUsuń
  21. świetny blog ;) orbitki mniami :)

    OdpowiedzUsuń
  22. dziękuję:) również z miłą chęcią będę tu zaglądać:) pozdrawiam:)
    http://www.swiatwkolorzeblond.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. a jeśli masz ochotę to zapraszam również do mnie na facebooka:) odwdzięczę się:) jeszcze raz pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  24. o jak fajnie :D widzisz juz mozesz jesc spokojnie haha

    OdpowiedzUsuń
  25. fajny prezent :D
    może będziemy się obserwować? daj mi znać :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Książka więcej niż dobra. Aczkolwiek "potęga miłości" jest dla mnie znacznie mniej ważna niż drugi wątek, czyli przemoc seksualna. Książek romansowych jest mnóstwo, książek o gwałtach znacznie mniej. Gumy nie żuję, bo wyciąga plomby z zębów:D

    OdpowiedzUsuń